Technologie w służbie tłumaczeniu (cz. 2)
Posted By admin on 20 lipiec 2010
Technologie w służbie tłumaczeniu (cz. 2)
Aplikacje komputerowe w przekładzie
Zgodnie z obietnicą sprzed tygodnia przedstawię dziś aplikacje komputerowe, które nie tylko w znacznym stopniu ułatwiają pracę tłumaczom, ale jednocześnie służą interesom zleceniodawców. Wykorzystanie najnowszych technologii nie ma na celu zastąpienie człowieka i tym samym pozbawienie zawodu tysięcy ludzi, ale ma znacznie skrócić czas pracy tłumacza. Kluczową kwestią przy wyborze aplikacji komputerowych są oczywiście umiejętności tłumacza oraz doświadczenie w pracy z konkretnymi aplikacjami.
Do najpopularniejszych i zarazem najwcześniejszych aplikacji wspomagających proces przekładu należy zaliczyć Trados – pakiet stworzony przez niemiecką firmę Trados GmbH istniejącą w Niemczech od 1984r., aktualnie ów pakiet udostępnia SDL International. Najnowsza wersja pakietu, wydana w 2009r., obejmuje trzy części:
1) SDL Trados Studio – aplikacja w głównej mierze służąca do tworzenia pamięci tłumaczeniowej;
2) MultiTerm- aplikacja działająca w obszarze terminologii;
3) SDL Trados 2007- poprzednia wersja oprogramowania, która umożliwia korzystanie z wcześniejszych zasobów tj. SDLX.
W latach 90-tych oprócz Tradosa na rynku obecne były także aplikacje: Deja Vu firmy Atria, Transit firmy Star oraz Translation Manager należący do IBM. Nieco krótszą historię ma Wordfast – jego pierwsza wersja pojawiła się w 1999r. Aktualnie klienci mogą nabyć oprogramowanie Wordfast Professional.
Warto tutaj także wspomnieć o narzędziach tworzonych przez samych tłumaczy. „Czołowa agencja tłumaczy Logos rozprowadza Mneme Suite – pakiet narzędzi opracowanych dla pracowników i klientów biura. Tego typu inicjatywa jest godna wzmianki – pisze dalej prof. Bogucki- ponieważ, w zasadzie jedyną wadą takich aplikacji jest ograniczenie funkcjonalności do działań koordynowanych przez dane biuro.”[1]
Zasadniczą rola aplikacji wspomagających tłumaczenie jest przyśpieszenie procesu przekładu. Jest to możliwe dzięki wykorzystaniu pamięci tłumaczeniowej – dzięki niej tłumacz nie musi dokonywać przekładu identycznych fragmentów. Aplikacje te mogą być przydatne także zleceniodawcom. Przy ich zastosowaniu bowiem- klient może rozdzielić duży tekst wśród kilku tłumaczy bez obawy o brak spójności. Wszyscy zaangażowani w proces przekładu tłumacze będą korzystać z tych samych aplikacji, a więc zastosują tą samą terminologię.
Skuteczne zastosowanie aplikacji wymaga także wiedzy dotyczącej stopnia podobieństwa określonych segmentów tłumaczenia. W literaturze przedmiotu możemy odnaleźć wiele propozycji podziału owych segmentów- jeden z nich proponuje prof. Bogucki, dzieląc je na cztery grupy:
1) „brak trafienia: np. poniżej 60%. W pamięci nie ma podobnego segmentu lub podobieństwo jest zbyt niskie, aby ułatwiło pracę tłumaczowi;
2) trafienie rozmyte: np.66-99%. W pamięci znaleziono segment podobny na tyle, że podstawienie może ułatwić pracę tłumaczowi;
3) trafienie 100%: w pamięci znaleziono identyczny segment, który został już przetłumaczony. Tłumacz będzie musiał go tylko przejrzeć i ewentualnie poprawić, jeśli znajdzie błędy;
4) powtórzenie. W pliku znaleziono już wcześniej identyczny segment. Taki segment musi zostać przetłumaczony tylko raz, potem podstawi się z pamięci jako trafienie 100%.”[2]
Obecnie nikt już nie zastanawia się czy używać aplikacji w przekładzie. Dziś pytamy jak maksymalizować ich możliwości, tym samym ułatwiając pracę tłumaczom.
[1] Ł. Bogucki, Tłumaczenie wspomagane komputerowo, Warszawa 2009, str. 58.
[2] Ł. Bogucki, Zarys przekładoznawstwa dla studentów neofilologii, Łódź 2007, str. 49.

Comments
Leave a Reply