„Twoje, ale moje” – plagiat w ofensywie

Posted By admin on 15 czerwiec 2010

„Twoje, ale moje” -

Plagiat w ofensywie

 

Powszechne jest dziś przekonanie, iż to co znajduje się w Internecie, można dowolnie wykorzystywać, bez podania źródeł czy autora. Rektorzy wyższych uczelni biją na alarm, jednocześnie zaopatrując się w system antyplagiatowy PLAGIAT.PL. Jednak nawet wśród elity naukowej nie ma zgody co do tego, czym jest plagiat.  Dr Adam Wroński, nazywany przez media „tropicielem plagiatów”, wykrył niejedno naruszenie praw autorskich. Ostatnimi czasy media informowały, iż profesor Aldona Kamela-Sowińska drugi raz wykorzystała w pracy informacje internetowe, nie podając bazy źródłowej. Autorka podkreśla, iż korzystanie z wiedzy powszechnie dostępnej nie jest dla niej plagiatem. „Kiedyś pisałam o Indonezji i też brałam z różnych źródeł informację, nie podając źródeł” – przyznaje profesor Kamela-Sowińska.[1] Pytania, na które należy znaleźć odpowiedzi są następujące: czym jest plagiat, o jakich wymiarach plagiatu możemy mówić, jakie rodzi on konsekwencje, kiedy tłumacz naruszy prawa autorskie?

Słownik Języka Polskiego definiuje plagiat jako: „przywłaszczenie cudzego pomysłu twórczego, wydanie cudzego utworu pod własnym nazwiskiem lub dosłowne zapożyczenie z cudzego dzieła opublikowane jako własne; też: taki przywłaszczony pomysł, wydany utwór lub zapożyczenie.”[2] Nieco inną definicję przedstawili rektorzy polscy w raporcie z 2005r. pisząc, iż plagiat funkcjonuje „jako przywłaszczenie autorstwa cudzego utworu, odkrycia, pomysłu, wyniku naukowego, wynalazku lub innego osiągnięcia intelektualnego. Jeżeli chodzi o prace naukowe mające formę pisemną, plagiat z reguły jest odnoszony do świadomego fałszywego oznaczania autorstwa całości bądź elementów utworu chronionych prawem autorskim albo też osiągnięć naukowych w warunkach naruszenia dóbr osobistych
z art. 23 k.c.”
[3] Współcześnie możemy mówić także o kryptoplagiacie, a więc wykorzystywaniu cudzych pomysłów, idei, koncepcji bez podania źródeł oraz autoplagiacie, czyli sprzedaży wciąż na nowo tych samych dzieł.

Plagiat niesie ze sobą szereg konsekwencji. Stuart P. Greek podzielił je na trzy kategorie, mianowicie:

1)                 konsekwencje społeczne, gdzie plagiat jest sankcjonowany poprzez społeczny stygmat, napiętnowanie.

2)                 konsekwencje formalne wynikające z procedur konkretnych instytucji np. uniwersytetów, gdzie konsekwencją plagiatu może być cofnięcie tytułu bądź stopnia naukowego;

3)                 konsekwencje prawne wynikające z naruszenia praw autorskich, a znajdujące rozstrzygnięcie w sądzie.[4]

Rzeczywistość globalna, w której żyjemy, wystawia na pokusę również branżę tłumaczy. Posłużmy się prostym przykładem. W Internecie dostępne są poprzednie tłumaczenia dzieł. Niejednokrotnie tłumacz pracujący nad nowym przekładem danego dzieła ma dostęp do pracy swych poprzedników. Pokusą może być zaoszczędzenie czasu, czy zwykła ciekawość nad przekładem gry słownej, żartu, żargonu itp. Warto jednak, choćby dla spokoju sumienia, wytężyć własny umysł w poszukiwaniu translatorskich rozwiązań. Ujawniony plagiat niekoniecznie zakończy się sprawą sądową. Podważy jednak profesjonalizm tłumacza i jego etykę zawodową.

        

 



[1] http://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-kolejny-plagiat-kameli-sowinskiej,nId,269369

[2] http://sjp.pwn.pl/szukaj/plagiat

[3] Raport  o zasadach poszanowania autorstwa w pracach dyplomowych oraz doktorskich w instytucjach akademickich i naukowych, red. E. Wosik, Warszawa 2005, http://www.frp.org.pl/publikacje/Raport_o_zasadach_poszanowania_autorstwa.pdf

[4] P. Green, Plagiarism, Norms, and the Limits of Theft Law: Some Observations on the Use of Criminal Sanctions in

Enforcing Intellectual Property Rights, 54 Hastings Law Journal 167-242 (2002), str. 195-207.

About the author

admin

Comments

Leave a Reply