Everybody pomarańcza! (1)

Posted By admin on 9 marzec 2010

Everybody pomarańcza!

 

 

Żaden tłumacz nie może dziś pozwolić sobie na stwierdzenie, iż slang „ma w arsenie” (czyli, że go nie obchodzi). Jest on  bowiem powszechnie obecny nie tylko  w filmach, serialach ale coraz częściej pojawia się także w literaturze. Samo pojęcie slangu należy rozumieć jako „nazwę języka specjalnego, używanego przez grupę społeczną lub środowiskową; odmienność słów, wyrażeń i wymowy od języka ogólnego; zwykle wartościowany ujemnie.”[1]

Wyrażenia potoczne z pewnością wymagają od tłumacza niezwykłego zaangażowania oraz wysiłku celem rozpoznania wyrażenie slangowego. Niejednokrotnie możemy „uśmiać się jak norki”[2] (ironiczne stwierdzenia po nieśmiesznym żarcie, wydarzeniu lub doświadczeniu) słuchając przekładów. Kilka lat temu na antenie radiowej prezenter przełożył słowa piosenki „She drives me crazy” wykonywaną przez Fine Young Cannibals jako „Ona prowadzi jak szalona”. „Obczajmy” (przyjrzyjmy się, zwróćmy uwagę na) pozostałe wpadki tłumaczeniowe. W filmie Hot Shots jeden z bohaterów mówi: „I can smell the rat”. Ów zwrot znaczy tyle co: „coś mi tutaj nie pasuje”, coś mi tutaj śmierdzi”. Natomiast widzowie usłyszeli: „mogę wyczuć szczura”. Kolejny przykład pochodzi z filmu In the Army Now, gdzie jeden z żołnierzy na widok kolegi zwraca się do pozostałych: „hey, look what the cat dragged in”. Poprawne tłumaczenie powinno brzmieć: „zobaczcie kogo licho przyniosło”. W usta bohatera tłumacz włożył następujące słowa: „patrz, co kot przywlókł do domu”. Jak pokazuje powyższy przykład wymaga się od widzów wielkiej wyobraźni.

A teraz przenieśmy się na chwilę do świata The Flinstones. Maciej Widawski  w swoim referacie poświęconym temu „jak nie należy tłumaczyć slangu” przywołuje przykład  jednej sceny, gdzie Fred i Barney siłują się wzajemnie. Przygnieciony przez Freda Barney chce uwolnić się z uścisku i krzyczy: „Uncle!”. „To określenie – pisze Widawski- używane głównie przez dzieci i młodzież , można by przełożyć jako: „Poddaje się”, czy może dokładniej: „Pobite gary!”. Okrzyk ów został jednak ni z gruszki, ni z pietruszki przełożony przez tłumacza jako „Wujku!”. Nie wiem, co myśleli sobie widzowie słysząc tekst, który w absolutnie żaden sposób nie pasuje do obrazu.”[3] Innymi słowy można rzec, iż „tak powstał chokapik” (coś nieprawdziwego, nierealnego), gdyż widz dowiedział się o pokrewieństwie między głównymi bohaterami.

I na koniec jeszcze jeden przykład ze świata seriali. W jednym z odcinków E. R. widz dowiaduje się o przyjęciu z okazji „deszczu niemowląt”. W oryginale bowiem pada wyrażenie „baby shower”. Ten dwuczłonowy zwrot oznacza przyjęcie, na którym kobieta spodziewająca się dziecka otrzymuje od przyjaciół prezenty. Z deszczem, tym bardziej niemowląt ma owa impreza niewiele wspólnego.

Kolejne nasze spotkanie poświecę strategiom tłumaczeniowym mającym zastosowanie w slangu. A teraz „everybody pomarańcza”! I do zobaczenia za tydzień.

 



[1] Słownik PWN, http://www.pwn.pl/?module=multisearch&search=slang

[2] Wszystkie przywołane w tekście zwroty slangowe pochodzą z Miejskiego słownika slangu i mowy potocznej, http://www.miejski.pl/

[3] M. Widawski, Ona prowadzi jak szalona: czyli kilka uwag o tym, jak nie tłumaczyć slangu, http://www.fil.ug.gda.pl/upload/files/104/przedkladajac.pdf

About the author

admin

Comments

Leave a Reply